sobota, 28 września 2013

3: Moje wiersze.

Chciałbym Wam pokazać trzy moje wiersze. Nie podobają mi się, ale to chyba moje najlepsze. Lubię pisać poezję (sic! za duże słowo na moją grafomanię).

***
Szczenięciem była mądrym, grzecznym i pokornym. Dobrze wytresowana, przy nodze swojego pana posłusznie trwała.
Nie przychodziła nie wołana;
Nie szczekała nie zapytana;
Nie gryzła i nie drapała; Czasem tylko skamlała, czekając swojego pana -
jednak konsekwentnie karana nauczyła się ciszy.

To króciutki wiersz o bezgranicznym podporządkowaniu, napisany na podstawie tego, co opowiadała mi moja koleżanka, uzależniona od swojego chłopaka. Piszę jeszcze dalszą część.

Kot
Kiedyś szwendała się na dworze
W każdej pogodzie
W strudze deszczu i w słońcu
Skończyła koniec końców
W moim domu
Na kanapie
Co widziały oczy kota?
Ile kot wycierpiał?
Ile stracił?
Niech opowie
Mruczeniem we śnie
Miauczeniem z prośbą o jedzenie
Jak okrutni są ludzie...
Ile zła w nich drzemie.

Mój kotek został uratowany, ktoś zamknął go w pudle i wyrzucił. Napisałem ten wiersz, mając na uwadze to, jak wiele cierpienia ludzie potrafią sprawić zarówno innym, jak i zwierzętom.

 Niewinność
Małe chude niczemu nie podobne
Gwałcone każdego dnia
Po trochę
Wśród rzeczy zakazanych
Które poczekać miały
Zatracone
Rzeczywistości! co nie szczędzi
Dzisiejszym ludziom podniecenia
Niewinność
Gdzieś tam po drodze
się zgubiła

Może głupie. Może przesadzone. To moja refleksja na to, co się wokół dzieje: seksualizacja dzieciństwa, wolny dostęp do porno... Np. takie wychowanie seksualne w zagranicznych szkołach. Nie jestem katolem, nie jestem jakimś pruderyjnym konserwatystą, tylko uważam, że na wszystko przyjdzie czas, a dzieciństwo jest krótkie.

czwartek, 8 sierpnia 2013

#2. Samobójstwo.

Witam !
'My life has fallen apart so many times I lost count'

Samobójstwo - suicidium, odebranie sobie życia.
Piszę to z dedykacją dla wszystkich samobójców, nawet tych niedoszłych.
Mam szesnaście lat. Kawał czasu...? Może, ale wciąż jestem dzieciakiem...
Samobójstwo próbowałem popełnić parę razy. Za każdym z nich coś poszło nie tak, jednak nie będę się nad tym rozwodził. W tamtych chwilach ból był tak duży, że nie liczyłem się zupełnie z tym, jaki smutek będzie towarzyszył mojemu odejściu. Co pomyśli matka, jak zareaguje ojciec...? Nie miało to dla mnie znaczenia.
Są dni, w których przeklinam siebie za to, że nie zabiłem się wtedy - że mogłem się bardziej postarać i Bóg wie co jeszcze. Ale potrafię się też cieszyć, wciąż się tego uczę - i chyba jedyne, czego się boję to to, że pewnego dnia znowu będę chciał odejść. Co musi się stać, by człowiek chciał popełnić samobójstwo? Odpowiedź brzmi: może to być cokolwiek, co potrafi dostatecznie zachwiać psychikę danej osoby. A to, na tyle ktoś jest odporny, nie do końca przecież zależy od niego. Rozumiem ludzi, którzy nie potrafią już wytrzymać na tym świecie, ale, muszę też o tym wspomnieć, nie znoszę osób gloryfikujących samobójstwo, ,,jarających" się depresją, podążających za chwilową modą na bycie chorym psychicznie outsiderem! Dlatego też apeluję - tacy ludzie  nigdy nie zrozumieją pobudek kogoś, kto naprawdę cierpi. Dodatkowo swoim zachowaniem często ranią bliskie im osoby. Pewnie cała ta farsa minie im wraz z zakończeniem okresu dojrzewania, ale kto wie...
Spójrzcie na statystyki - coraz więcej młodych osób sięga po ostateczne rozwiązanie (o ile samobójstwo w ogóle jest rozwiązaniem!). Wiedzieliście, że osiem na dziesięć osób, które popełniły samobójstwo, wyraźnie dawało znaki co do swoich zamiarów? Dlaczego zatem nikt im nie pomógł...? To właśnie znieczulica społeczeństwa i idiotyczne myślenie - 'o jedno słabe ogniwo mniej'...!
Teraz zwracam się do osób po próbach samobójczych: To, że jeszcze tutaj jesteście, tak jak i ja, jest nie tylko dziełem przypadku - to ta nadzieja, która tląc się, podtrzymuje nas przy wierze, że jutro może wszystko się zmieni... Ja chciałbym, aby moi rodzice się zeszli i przestali w końcu się kłócić i nadawać na siebie wzajemnie za plecami. Chciałbym wymazać przeszłość i otrzymać drugą szansę od osób, którym wyrządziłem krzywdę. Chciałbym pozbyć się wspomnień z dzieciństwa.... I choć nie wszystko to się spełni, ba, może nawet nie ziści się żadne z moich pragnień, ja będę wierzyć. I upadnę jeszcze nie raz, tylko po to, by wstać.

sobota, 3 sierpnia 2013

Powitanie.

Laiher to mój internetowy pseudonim, którym posługuję się także w życiu realnym.
Mam szesnaście lat i pochodzę z Rzeszowa.
Interesuję się muzyką (gram na gitarze) i pisaniem (dlatego założyłem tego bloga). Lubię rozmyślać i pisać posty na określony temat, toteż blog nie będzie pamiętnikiem, tylko raczej takim notatnikiem, jeśli mnie rozumiecie.
Mam nadzieję, że zdobędę jakichś czytelników, a nawet jeśli nie, to chciałbym w przyszłości wracać do tych notatek :).

Pozdrawiam, Laiher.